L.Koltun

– Jest pan specjalistą od bezpieczeństwa. Ale takiego braku bezpieczeństwa trudno było przewidzieć chyba na niejednych szkoleniach. Jesteśmy przygotowani jako społeczeństwo na taką “wojnę” z wirusem?

 – To się dopiero okaże za jakiś czas. Nie chodzi tu o przygotowanie do walki tylko o zbiorową odpowiedzialność i dojrzałość. Ta “wojna” nie  polega na walce bezpośredniej i leczenia jej objawów tylko trzeba wcześniej zastosować taktykę strategii prewencyjnej.  Moje motto w grupie specjalnej brzmiało ” se vis pacem para bellum”, czyli chcesz mieć pokój szykuj się do wojny. Wiem, że bardziej mogliśmy i obawialiśmy się ataku w cyberprzestrzeni, a to dla nas jest jednak zaskoczeniem, z którym myślę sobie wspólne poradzimy. Nie ukrywam, że już kilka lat wstecz w czasie dyskusji środowiska akademickiego w Akademii Obrony Narodowej mówiono, iż następna wojna będzie wywołana przez nie wiadomo kogo. Czyli troszkę jak teraz. Nie wiadomo w końcu kto tak naprawdę zawinił. W prawdziwej wojnie poznajesz przeciwnika pod kątem jego wyposażenia militarnego oraz liczebności armii, w tym przypadku walczymy dotąd z nieznanym przeciwnikiem chociaż historia pokazuje, że nie po raz pierwszy, ale na pewno na taką skale. Walka z takim przeciwnikiem polega na podnoszeniu naszej odporności. Odporność zależy od stanu naszego ducha. Co mam na myśli opisuję poniżej.

– Dostajemy komunikat zostań w domu. Ludzie nie wytrzymują i wychodzą (ostatni przypadek z naszego powiatu). Brak odpowiedzialności czy nie wytrzymujemy izolacji? Dlaczego? To tylko dwa dwa tygodnie.

– Dlatego, że jak zawsze “Polak mądry po szkodzie”. Nie jest przecież nam obce reagowanie dopiero po lub w trakcie zagrożenia. Poza tym dzisiejsza młodzież nie pamięta czasów wojny ani czasów komuny czy stanu wojennego, gdzie ciężko było cokolwiek dostać, a  bezpieczeństwo swoje i najbliższych trzeba było pielęgnować na bieżąco. Dobrobyt i stałe poczucie bezpieczeństwa powoduje takie zachowanie młodych ludzi pt. “mnie to nie dotyczy bezpośrednio” i “na pewno mi się to nie przydarzy”. Poza tym młodzież nie ma jeszcze dzieci co może skutkować brakiem odpowiedzialności i martwieniem się o innych bardziej niż o siebie samego. Jednak pocieszające jest to, że zdecydowana większość osób stosuje się do zaleceń.

– Wracający z zagranicy poddawani są kontroli i kwarantannie. Jak zamknięty człowiek znosi taką nagłą izolacje. To trochę taki areszt domowy.

– Na dzień dzisiejszy nie wymyślono lepszego zabezpieczenia przed zakażeniem koronawirusem. Może niedługo doczekamy się szczepionki i lekarstwa. Sam stan izolacji domowej określam jako powrót do korzeni. Troszkę zwolniliśmy, zajęliśmy się najbliższymi i to od nas będzie zależało jak sobie zaplanujemy ten czas i czy wytrzymamy tą izolację. Pogoda jeszcze sprzyja pozostaniu w domu, ale obawiam się pierwszych oznak wiosny i wtedy naprawdę będziemy musieli wykazać się silną wolą i odpowiedzialnością za innych. Piszę “za innych” ponieważ często będąc nosicielami COVID-19 nie będziemy mieli żadnych objawów, ale będziemy zarażać. Niestety nie wszyscy przechodzą zakażenie bezobjawowo. Ja osobiście polecam jakąkolwiek aktywność ruchową (oczywiście w miejscu stacjonowania), ponieważ po takim treningu “głupoty w głowie” oraz energia, która nas przed chwilą roznosiła pozwala na spokojniejsze przebywanie w miejscu. Jest teraz naprawdę mnóstwo treningów online, z których można skorzystać. Przykładowo sam w każdy poniedziałek i piątek o godzinie 19.00, prowadzę na facebook: wołowski klub bokserski zajęcia z podstaw boksu oraz zajęcia ogólnorozwojowe.  Poza tym zachęcam swoich klubowiczów i znajomych do przestrzegania trzech podstawowych zasad (oczywiście poza znanym nam powszechnie tzn myciu rąk, odległości 1,5 m itd) tj. 1. Sen, który powinien trwać ok. 8 godzin a przed położeniem się do łóżka nie oglądać już wiadomości oraz nie śledzić informacji z tym związanych, ponieważ stres wpływa na zaburzenie snu oraz znacząco na obniżenie odporności. 2. Odżywianie. Myślę o zwiększonej ilości w naszej diecie warzyw i owoców. Najlepiej pić co drugi chociaż dzień wyciskane soki z warzyw i owoców i nie objadać się na noc. Również alkohol staje pod znakiem zapytania, ponieważ niby walczy z wirusem, a z drugiej strony obniża odporność. 3. Aktywność fizyczna. W rozsądny sposób najlepiej w domu przy online lub jeżeli nie mamy kwarantanny, aktywność na zewnątrz w postaci marszobiegu lub roweru, rolek i jeśli nie rodzinnie to  nie więcej jak w dwie osoby, oczywiście unikając skupisk ludzi.

– Ludzie okłamują nawet lekarzy nie przyznając się, że wrócili z zagranicy. Mówią, że są od razu stygmatyzowani. Mamy początek epidemii, więc co będzie dalej z naszymi zachowaniami społecznymi?

– Pandemia jest sytuacją kryzysową, tzn. że nie potrafimy jej kontrolować, wiąże się z negatywnymi konsekwencjami (zdrowotnymi, czy ekonomicznymi). Budzi ona silne emocje, przede wszystkim lęk o zdrowie, życie i przyszłość, czyli nasze podstawowe wartości. W skrajnych emocjach często nie działamy racjonalnie i podejmujemy zachowania, które wydają nam się najlepszym rozwiązaniem w danym momencie –  ktoś może pomyśleć “jeśli nie powiem, że byłem za granicą, to nie rozpoznają u mnie koronawirusa, zresztą JA nie mogłem się nim zarazić, otrzymam jakieś leki i one na pewno pomogą”. Z drugiej strony w tej samej sytuacji są osoby, które nadmiernie sprawdzają swoje objawy, próbują zapisać się do lekarza, żeby upewnić się, czy na pewno nie mają objawów choroby – tak część osób często działa w kryzysie. Nie zapominajmy jednak, że największa ilość osób stosuje się do obecnych zaleceń epidemiologicznych – pozostaje w domu, częściej myje ręce, pomaga innym w swoim otoczeniu np. w zrobieniu zakupów. To są właśnie zachowania społeczne i to właśnie ich jest i będzie najwięcej.

– Po szoku przyjdzie czas na oczekiwanie pomocy przede wszystkim ekonomicznej. Są jakieś schematy do czego zdolny jest człowiek, który nagle traci wszystko.

– Sytuacje trudne/kryzysowe, a taką jest utrata zasobów finansowych, powodują, że musimy odnaleźć się w nowych okolicznościach. To w jaki sposób to robimy jest kwestią indywidualną, choć faktycznie w psychologii tacy autorzy jak Hobfoll, czy Strelau mówią o stylach radzenia sobie. Zgodnie z nimi w trudnych sytuacjach jedne osoby skupiają się na podejmowaniu działań i aktywności, które mają spowodować przywrócenie poprzedniego stanu rzeczy (podejmują inną pracę, zakładają działalność gospodarczą), inne dokonują przewartościowania i zaczynają się skupiać na innych obszarach życia, tj. rodzina, czy własny rozwój. Ogólnie jednak koncepcje radzenia sobie zakładają,że w sytuacji trudnej człowiek w racjonalny i celowy sposób dąży do przywrócenia bezpieczeństwa i równowagi. Biorąc pod uwagę przeszłe kryzysowe sytuacje, które dotknęły ludzkość (wojny, epidemie, czy kryzysy ekonomiczne), to owo dążenie do przywrócenia równowagi dobrze nam wychodzi – dalej się rozwijamy.

 Ostatnio usłyszałam od przedsiębiorcy, że bezpiecznie jest teraz tylko w więzieniu. Dadzą jeść, spać, a jak człowiek zachoruje to ma dostęp do lekarza. A jak tam jest?

– Faktycznie w jednostkach penitencjarnych takich jak zakłady karne, czy areszty śledcze jest przewidywalne. Każdy osadzony otrzymuje posiłki o stałych porach, ma dostęp do służby zdrowia. Kiedy doświadczamy lęku, często staramy się o znalezienie takiego właśnie miejsca, które kojarzy nam się z bezpieczeństwem, stąd zapewne pojawiło się takie stwierdzenie. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na obecną sytuację, a przede wszystkim ograniczenia dotyczące wychodzenia z domu. Zaczął się dopiero drugi tydzień, kiedy trudniej jest nam się poruszać i spotykać z innymi ludźmi, a znaczna część osób doświadcza znudzenia, pogarsza się nam nastrój, część osób doświadcza poczucia osamotnienia. Wolność i swoboda działania jest bardzo ważna dla człowieka, a tego w zakładach karnych i aresztach śledczych nie mamy.

Marta Ringart-Orłowska

Pin It

Wyszukiwarka

Najnowsze wydanie

pfr 350px

Facebook

Wydanie specjalne

Patronaty

PROTEGA GRAFIKI

  granice26 bw 470x120


SECURITECH konf szkol

Poradnik Ochrona1

Partnerzy

 

logo PPBW
OB pl

Forum Więziennictwa winieta 

logo sochaczew